piątek, 30 grudnia 2011

Wiesz co? To prawda, nikt nie będzie się uśmiechał tak jak Ty, nikt nie będzie umiał mnie rozbawić tak jak Ty, nikt nie spojrzy mi w oczy tak jak Ty, ale pocieszam się tym, że może kiedyś, Ty poznasz kogoś kogo pokochasz tak mocno, jak ja pokochałam Ciebie, a on złamie Ci serce. Pocieszam się też tym, że wierzę (może to nie wiele), że spotkam kogoś takiego kto będzie miał dla mnie najpiękniejszy uśmiech na świecie, będzie mnie umiał rozbawić najlepiej na świecie, spojrzy mi w oczy, w sposób jaki Ty tego nie robiłeś i zostanie ze mną na zawsze.





ciesze się, że mam tak super rodzinę. daleko, bo daleko, ale mam. dzięki wam nie myślałam o tym wszystkim, oderwałam się.
ciesze się, że to wszystko mam już za sobą. cholernie mnie boli, ale ciesze się z całego serca, że tą ostatnią noc spędzę w swoim łóżku, bez przypinania do jakichkolwiek rurek czy jakiś podobnych urządzeń.
nie ciesze się, że bardzo bardzo bolą mnie te przeklęte żebra i nerki. Boże, jeszcze nerki.. najpierw kręgosłup, następnie serce, a teraz to wszystko? czemu mam takie "feralne" ciało? nevermind.
dziękuję za dzisiejsze południe i wieczór. wiśnióweczka z Twojej 18stki, żubry, mm. idelane rozpoczęcie życia poszpitalnego.
a jutro? jutro moi kochani sylwester. ja po kilku krzywych akcjach odjebanych przez kochaną osobę spędze go w towarzystwie niezawodnej Klaudii i Gabrysi, której tak nawiasem nie znam. ale pół litra zbliża ludzi, haha.
na ten nowy rok życzę sobie kilku ważnych jak dla mnie rzeczy. pozostawię to dla siebie.
a wam życzę udanej zabawy i czego tylko pragniecie.
a ja będę miała zajebistego sylwestra, o !
i wiecie co wam powiem? jestem szczęśliwa. szczęście to pojęcie względne, owszem. ale mimo tak ogromnej dla mnie straty, pod postacią ogromnie ważnego człowieka jestem szcześliwa. czemu?  bo to właśnie ten Głupol uświadomił mi co jest w życiu ważne. nieświadomie, ale jednak.


a więc żyjcie świadomie, przestańcie na farta liczyć,
korzystajcie z życia,
żyjcie pełnią życia,
dbajcie o rzeczy ważne i te mniej ważne.
dobierajcie znajomych tak, żeby żadne z nich nie nazwało was nigdy kurwą.


niech ten rok 2012 będzie udany pod każdym względem.
a mijający, 2011 rok uważam za zajebiście udany, i to tylko z jednego powodu. poznałam kochającego czlowieka, który śni mi się teraz po nocach i wypełnia całe moje serduszko.


Happy New Year.






KOCHAM CIĘ.




aaa i nawiasem.. pieprzę wszystkie szkoły, idę do mago, AHAHAHAHAHA prze misja.



od paru dni mogła godzinami siedzieć i patrzeć sie w jeden punkt , pogłębiając sie w myślach mając przed oczami pare momentów , czuła sie źle , znów czuła że sie rozsypuje , nie wie czego chce , czuła jeden wielki przeszywający ją ból .




Nowe marzenia, nowe priorytety i nowe cele. Udoskonalone plany na przyszłość. Zaczynam wszystko od samego początku z posklejanym sercem, z pozytywnym nastawieniem i z siłą do walki. Oglądając się za siebie, żyjąc przeszłością, tym co było nigdy nie będę w stanie iść na przód. I wbrew pozorom nie zabieram Ciebie na moją wycieczkę; ciężką, długą i skomplikowaną wędrówkę na sam szczyt. Nauczyłam się doceniać to co mam i wyznaczać sobie nieodległe cele, a przede wszytkim korzystać z każdej dostępnej chwili maksymalnie

Brak komentarzy: